|
ZACHOWAJ ZDROWIE I PRZEDŁUŻ MŁODOŚĆ
KODY MŁODOŚCI
Chcąc długo pozostawać młodymi i zdrowymi musimy najpierw wiedzieć, co jest wrogiem młodości. Bo przecież nie jest nią starość. Definicja mówi, że starość to okres życia następujący po wieku dojrzałym. Jest to więc normalny etap egzystencji nie tylko człowieka, ale wszystkich organizmów wielokomórkowych.
Nie ma zatem sensu bronić się przed starością. A dożycie w dobrej formie sędziwego wieku może stać się niezwykle motywującym celem.
Naszym głównym wrogiem jest więc nie starość, a dysymilacja. Czyli rozpad. Ściślej - mamy na myśli przewagę procesów rozpadu nad procesami syntezy. A już bardzo konkretnie - mamy na myśli przewagę ilości i tempa procesów dysymilacji kolagenu ustrojowego nad ilością i jakością procesów jego powstawania. Od kolagenu zaczyna się wszystko, również dlatego, że nie ma innej formy wyższego życia, niż stworzone przez białko przechodzące w postać helisy z łańcucha aminokwasów. I na kolagenie wszystko się kończy, bo bez jego wymiany, tkanki umrą któregoś dnia, nawet gdyby ominęły nas wszystkie możliwe wypadki i wszystkie opisane przez medycynę chorobowe przyczyny zejścia nagłego i przedwczesnego.
Dysymilacja, to także całokształt procesów biologicznych prowadzących do rozkładu ustroju. Procesy destrukcji tkanek początkowo przebiegają powoli i przez wiele lat są dla nas niemal niezauważalne, ale potem coraz gwałtowniej przyspieszają. Chociaż dysymilacja kolagenu ustrojowego i w konsekwencji osłabienie większości tkanek jest w części znacznej uwarunkowane genetycznie, to już tempo, w jakim to nastąpi zależy w decydującym stopniu od tego, w jaki sposób dostosowujemy się do warunków środowiska, do świata przez nas zastanego, do rzeczywistości dla nas osiągalnej.
Czy funkcjonując w konkretnym otoczeniu bierzemy z niego to, co buduje organizm, utrwala jego konstrukcję i magazynuje energię, czy też obchodzimy się z naszym kolagenem ustrojowym w sposób prowadzący w szybkim tempie do unicestwienia całej, misternej konstrukcji?
Jesteśmy przekonani, że bez nadzwyczajnych zabiegów można systematycznie utrzymywać swój wiek biologiczny na poziomie 5 do 10 lat niższym, niż wiek wynikający z metryki urodzenia. O tym, ile naprawdę mamy lat, nie decyduje data zapisana w dowodzie osobistym, lecz kondycja tkanki łącznej, ergo - kolagenu ustrojowego.
Wśród nas są ludzie sprawni, młodzi duchem i ciałem jeszcze grubo po siedemdziesiątce - i są również przedwcześnie postarzali w wielu aspektach fizjologicznych mocno przedwcześnie. „Młodzi starcy" jeszcze przed „pięćdziesiątką".
ELEMENTY TRYBU ŻYCIA.
1. Odświeżanie zmysłów - to znaczy kontakt z ludźmi. Także z kulturą, mediami, nowinkami, przyrodą-ale przede wszystkim z ludźmi. Jesteśmy istotami społecznymi i bez długiego uzasadniania, które zajęłoby więcej niż rozdział: samotność nas postarza, zaś aktywny kontakt z innymi ludźmi do ostatnich dni życia jest potężnym czynnikiem, jaki to życie przedłuża i nadaje mu sens. Psychologiczny model Nestora - to typ twórczego intelektualisty będącego w nieustannych, żywych relacjach z ludźmi.
2. Oddychanie - to konieczność i umiejętność. Dodamy, że prawidłowe oddychanie, to nawet umiejętność wyjątkowa. Jeżeli spędzamy życie w warunkach deficytu tlenu i jeżeli oddychamy niewłaściwie, płytko i krótko - to nie dożyjemy wieku sędziwego. Nie ma takiej możliwości. Nauczmy się oddychać w zdrowym, określonym rytmie - najlepiej niezbyt szybko, z częstotliwością około 12 oddechów na minutę, z wyraźnie zaznaczonym momentem wstrzymania oddechu na jego szczycie.
Wiele osób, a wśród nich i lekarze, niezbyt wierzy w sens i możliwość nauczenia się prawidłowego oddychania. Nie miejsce już, by o tym przekonywać. Przekona się każdy, kto przemoże się, zdyscyplinuje i spróbuje. Nie ma tkanki, która nie zyskuje na zwiększonej dostawie tlenu. Więcej tlenu w komórkach wytwórczych (także w fibroblastach), to więcej nowych komórek (także potrójnych, helis). Organizm podziękuje bardzo wyraźnymi sygnałami już za kilka tygodni każdemu, kto podjął wysiłek nauczenia się czynności dla życia pierwszej z najważniejszych: oddychania.
3. Waga ciała - gdy zawiodły już wszystkie diety i brakuje siły woli do zrzucenia kilogramów na ścieżce zdrowia, to spróbujmy jeszcze odżywiania strukturalnego. Tylko i wyłącznie dobrych, właściwych, ekologicznych, zdrowych - wybranych spośród przedstawionych w poprzednich informacjach produktów pokarmowych. Jedzenia ich w małych porcjach, ale częściej niż dotąd. Odrzućmy całkowicie cukier!
Suplementacja wolnymi aminokwasami, witaminami i minerałami sprawi, że dostarczymy ustrojowi wszystkiego, co jest mu niezbędne. Wolne aminokwasy pomogą nieco oszukiwać mózg, co ułatwi nam zmniejszenie obfitości posiłków bez odpowiedzi nakazującej magazynowanie wody w macierzy międzykomórkowej. Istnieją pewne aksjomaty zdrowotne. Wieloletnia otyłość bardzo rzadko przepuszcza kandydatów do klubu szczęśliwych i zdrowych, siwiutkich ale radosnych - starszych pań i panów.
4. Kawa postarza - wydaje się że dodaje sił i energii, a uchodzi za nałóg łagodny. I nieszkodliwy. Tak nie jest. Pomijając wpływ na błonę śluzową żołądka i niekorzystne dla układu krążenia skoki ciśnienia tętniczego - kawa upośledza wchłanialność i przyswajałność aminokwasów. Na pewno. Tym samym utrudnia nam odbudowywanie i serwis kolagenu organicznego.
5. Alkohol - ten temat nie był dotąd poruszany, bo pomijając chorobę alkoholową i jej fatalne, wielopłaszczyznowe skutki zdrowotne i społeczne - nie uważamy, że alkohol etylowy w każdej postaci i ilości jest zły. Wino z winogron, naturalnie fermentujące, w szczególności czerwone, zawiera silne przeciwutleniacze. Rozrzedza krew i pomaga w syntezie licznych komórek, w regulacji ciśnienia i kondycji ścianek tętnic. Reguluje cholesterol i pomaga w trawieniu. Osoby pijające systematycznie od 50 do 300 ml wina dziennie, żyją dłużej i mają istotnie lepsze wyniki od pijących więcej i mocniejsze alkohole, a także od całkowitych abstynentów.
Piwo tuczy i jest mało wartościowe odżywczo, podobnie jak wszelkie drinki typu: dżin z tonikiem, dosładzane wina i likiery. Spirytualia są ogólnie kancerogenne i niszczą układ trawienia. Głównie wątrobę. Każdy alkohol wypijany ponad miarę, sprzyja powstaniu cukrzycy, zabija komórki mózgowe i nerwowe. Upośledza psychicznie i prowadzi do wyniszczającego nałogu. Pijmy wino. Z umiarem.
6. Palenie papierosów - nie powinno być już w XXI w, w ogóle komentowane. W kontekście wiedzy o kolagenie należy rzec tylko jedno: jeden wypalony papieros neutralizuje nawet 35 mg kwasu askorbinowego. Palenie zabija witaminę C, a zatem i kolagen ustrojowy, którego procesy syntezy bez kwasu askorbinowego spowalniają, a nawet całkowicie ustają. Skrajnym przypadkiem jest szkorbut. Wiemy po pięciu latach doświadczeń z kolagenem rybim, najpierw hydratowanym, a potem także liofilizowanym w postaci Colvity, że praktycznie każda osoba, która żaliła nam się na „słabe działanie" kolagenu, miała deficyt witaminy C. Nie jest wcale łatwo zapewnić organizmowi, w którym dochodzi do programowego unicestwiania witaminy C - stałych jej uzupełnień. Palacze właściwie musieliby nie rozstawać się z zasobnikiem dobrze przyswajalnej witaminy C. Te informacje nie są zatem raczej napisana dla nich. Być może niektórzy palacze coś tam, z rad tu zawartych skorzystają. Ale tylko być może. Nie jesteśmy tego pewni.
7.Odmierzanie dawki stresu - nie oznacza, że odsuwać należy od siebie sytuacje powodujące, że rośnie poziom adrenaliny i innych substancji podnoszących naszą gotowość do zmierzenia się z rzeczywistością. Chodzi o to, by nie dopuszczać, aby te stany prolongowane były poza sytuację stresującą. Nie wielogodzinne, wielodniowe. I nie codzienne.
Musimy kontrolować naszą reakcję na sytuacje stresujące. Starajmy się zachować wobec nich dystans. Nie wolno zgadzać się na pracę o charakterze stresującym. Absolutnie nie wolno kontynuować związków prywatnych, które są permanentnym stresorem. Kiedy stresu nie ma - aktywny jest układ przywspółczulny naszego mózgu, a w stresie - układ współczulny. Kiedy stan gotowości, napięcia - utrwala się, wówczas układ współczulny z trudem daje się w ogóle wyłączać. Przyspiesza jednak cały zegar biologiczny. To nas przedwcześnie zabije.
8. Ukierunkowanie na cel - a właściwie należy powiedzieć: silne ukierunkowanie na cel. Jeszcze do niedawna nie doceniane w badaniach fizjologii „młodej starości". Ma znaczenie ogromne. Medycyna jeszcze tego nie tłumaczy, ale zna ten fenomen od wieków. Posiadanie celu - czyli marzeń, którym urosły nogi - powoduje, że organizm, nawet jeżeli nie ma wszystkich potrzebnych mu produktów, to jednak funkcjonuje. Ogromna siła woli jest w stanie naruszać reguły wymiany składnikowej. Więźniowie wszelkich kazamatów umierali zazwyczaj szybko i młodo, na skutek oczywiście karmienia ich strawą, która uniemożliwiała wymianę kolagenu. Niskobiałkową i prawie bezwitaminową. Wymierali więc w każdej epoce.
Z wyłączeniem jednej grupy klinicznej. Rozmaitych „hrabiów Monte Christo", którzy w każdej epoce trwali przemożnie i wbrew biologii - silnie ukierunkowani na cel: np. ucieczka lub zemsta. I to się nie zmieniło. Wyznaczanie sobie celów w życiu - krótko i długo etapowych i dążenie do nich z żelazną konsekwencją - sprawia opisywane wielokrotnie w gerontologii, prawdziwe cuda medyczne.'
9. Ruch - za wszelką cenę przez kilkadziesiąt minut intensywnie każdego dnia. Taki, który angażuje jak najwięcej partii mięśni i ścięgien. Ci, co uznali że już się w życiu dość namęczyli i teraz zasłużyli na emeryturę przed telewizorem - nie doczekają w tym fotelu wieku sędziwego. Poświęćmy wszystko lub cokolwiek, ale się ruszajmy. To ważniejsze niż nawet przypuszcza medycyna drugiej dekady XXI wieku.
Ireneusz Sadowskii
Informacje opracowane na podstawie książki Siergieja Batieczki " Nowa Strategia Zachowania Zdrowia i Przedłużenia Młodości"
|