|
ZDROWE JEDZENIE LECZY - BYLE JAKIE ZABIJA
UWAGI O DWÓCH PUŁAPKACH JEDZENIA.
Zdrowe, pełnowartościowe pożywienie leczy, a byle jakie jedzenie powoli, acz nieuchronnie zabija. Niemało należy się nauczyć, aby uniknąć rozlicznych pułapek, jakie zastawiają na nas reklamy, sprzedawcy i nasze własne iluzje, jak również słabości.
Jedna z takich pułapek, to sięganie po tzw. „lekkie" lub „lekkostrawne" jedzenie. Dobrze to brzmi i nawet sugeruje, że jest to zdrowo i dietetycznie. Co to jednak w praktyce znaczy? Lekkie jedzenie to np.: chude mięsko, sama tkanka mięśniowa konserwowej szyneczki, żadnych żył, ścięgien, chrząstek. Filecik z rybki, delikatny rosołek, puree ziemniaczane z torebki, naleśniki z mąki tortowej, makaron z sosem włoskim z puszki, bułeczka pszenna umoczona w mleku, ryż oczyszczony, kaszka manna z owocami z puszki, budyń waniliowy, gotowana marchewka lub groszek „ptysiowy", utarte jabłuszko, serek homogenizowany, mleko z miodem i biszkopt z bitą śmietaną...
Otóż takie jedzenie to katastrofa. Nie za wiele tłuszczów, a więc witaminy nie mają się w czym rozpuszczać. Zresztą witamin także ubogo... Niewiele błonnika i ziaren - czyli też mikroelementów. Żadnych elementów budulcowych tkanek. Rzeczywiście: jest to szybko przesuwające się przez układ pokarmowy, małowartościowe i per saldo trujące jedzenie.
Trzeba mieć doskonałą przemianę materii, aby na takim „jedzeniu" nie utyć oraz doskonałą matrycę kolagenową, by nie zacząć się przedwcześnie starzeć i chorować.
Inna pułapka, to popularne jedzenie „za dużo". Kto jednak zastanawiał się nad tym: dlaczego jemy więcej niż organizm zdolny jest anabolizować i przetwarzać na energię zużywalną? Czy to możliwe, by oczy, węch i smak - nasze przecież zmysły, podpowiadały nam tak głupio? I pchały nas i siebie samych do zguby? Czy nie ma tu miejsca przypadkiem jakieś nieporozumienie biologiczne?
Czy nie jest aby tak, że nasz organizm poprzez zmysły i receptory domaga się jakichś konkretnych i niezbędnych mu substancji, których nie wytwarza? Które może otrzymać jedynie z jedzenia (np. aminokwasów egzogennych lub witaminy C), a nie otrzymawszy ich, domaga się nadal i szuka ich w górze karmy, którą do niego wpychamy? Po czym wyłącza swoje postulaty, jako że nie ma, póki co gdzie zmagazynować góry śmiecia żywieniowego.
Musi zagospodarować to, co do niego wrzuciliśmy... Ale gdy tylko przerobi tort z bitą śmietaną i pyzy ze słoniną na fałdę w biodrach - znowu wzywa jedzenia, bo oczekuje potrzebnej mu ciągle witaminy C, selenu i lizyny. My mu tymczasem podwójne frytki, w których była kiedyś odrobina witaminy C, ale spłonęła w fryturze już w 95°C... Więc ustrój gdy „zagospodaruje" frytki nadal woła o jedzenie...
Dopóki organizmowi brakuje choć jednego pierwiastka, układ trawienny pozostanie aktywny i będzie nas zmuszał do jedzenia, aby uzupełnić deficyt. Jeżeli w obfitym, ale niepełnowartościowym posiłku nadal nie ma brakującego związku, to odczujemy potrzebę ponownego jedzenia natychmiast, gdy w żołądku pojawi się na nie miejsce. Tylko jedzenie strukturalne lub doskonała suplementacja może na trwałe uwolnić nas z tej pułapki.
POKARMY ZALECANE W ODŻYWIANIU STRUKTURALNYM.
Oto lista pokarmów, które na pewno zawierają składniki żywnościowe potrzebne ludzkiemu organizmowi do odbudowy kolagenu i innych białek, jak również składniki niezbędne do wymiany energetycznej i wzrostu.
http://www.getresponse.pl/click.html?x=a62b&lc=Y7jR&mc=BF&s=y4P6P&y=G&
Ireneusz Sadowski
|